Bądź pierwszy! Wygryź kleszcza!

Kategoria: Zdrowie 866 0

Nowy sposób ochroni Twojego psa przed kleszczami. Nie czekaj – działaj.

Nim stałam się szczęśliwa posiadaczką psa, byłam szczęśliwą spacerowiczką lgnącą do lasów, parków, przebywałam nad jeziorami, rzekami i w każdym innym miejscu, byle blisko natury. Mimo tego kleszcze znałam tylko z opowiadań i z telewizji. Alarmującej wczesną wiosną, że nadszedł czas, by na nie uważać, że czają się w trawie i rozpoczynają polowanie. A jak wiadomo ich ugryzienia nie czuć, a skutki mogą być fatalne. Jednak przyjmując optymistyczne nastawienie, wiele lat żyliśmy ze sobą obok, nie wchodząc jednak sobie w drogę. Aż do czasu…

nature-110958_640

Na świat przyszedł Charli. Cudowny, żywiołowy bokser. Z radością patrzyłam jak rośnie i jak chętnie spędza czas na świeżym powietrzu. Miałam nadzieje, że ruch będzie dla niego ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu. Tak , tak – wolnego czasu, bo gdy ja jestem w pracy, to i on jest zajęty – pilnuje domu. Tak, więc w naszym wolnym, wspólnym czasie pojawiały się coraz częstsze i dłuższe wycieczki w głąb natury. Bawiliśmy się w parkach, lasach, na polanach bywaliśmy nad jeziorami i rzekami na rybach.

Po któreś z kolejnych wypraw, po powrocie do domu wyczułam podczas głaskania niewielką wypukłość na skórze. Była to moja pierwsza styczność z kleszczem. Było trochę strachu i niepewność co dalej. Sama kleszcza nigdy wcześniej nie widziałam, a co dopiero osobiście go wyciągnąć, a raczej wykręcić. Z pomocą przyszedł ktoś bardziej doświadczony. Sytuacja została opanowana , a psiakowi nic nie było. W związku z tym, że prowadzimy aktywny tryb życia musieliśmy się zabezpieczyć, przed kolejnym spotkaniem z okropnym kleszczuchem.

Wydawało mi się , że kleszcze przebywają, atakują głównie na dużych trawiastych powierzchniach. Jak dużym dla mnie zaskoczeniem było odkrycie podczas jednego z króciutkich wyjść z psem za potrzebą. Był to już późny wieczór, gdy Charli dał mi znak , że potrzebuje wyjść. Jako, że się doskonale rozumiemy wiedziałam o co mu chodzi , że nie jest to tylko kaprys dla rozrywki. Wyszliśmy dosłownie na mały trawnik przed blokiem, wszystko trwało dosłownie 2-3 minuty. Mocno się zdziwiłam , gdy w świetle latarni zauważyłam już spacerującego po jego grzbiecie kleszcza. Jasne , że kleszcze są wszędzie, jednak okoliczności i fakt tak krótkiego czasu przebywania na trawie i tak małego trawnika , mocno mnie zaskoczyły.

zecke-in-grossaufnahme

Wystraszyłam się na tyle, że postanowiłam poszukać nowego sposobu na walkę z kleszczami. Specjalne obroże, maści , kropelki to już było. Szczególnie, że pływanie w jeziorze, czy rzece to ulubione zajęcie Charliego nad wodą, więc kropelki nie miały szansy zbyt długo działać. Znalazłam jednak wyjście, które póki co i Waszym psiakom polecam.

Na rynku istnieją tabletki na kleszcze. Jeśli Wasz pies chętnie przyjmuje tabletki, a przynajmniej nadmiernie się przed nimi nie buntuje, to sprawdźcie to. Tabletka ta działa, na tego kleszcza, który już się przyczaił na Waszą psinę. Nie odstrasza go, tylko zabija. Niweluje zagrożenie maksymalnie i można powiedzieć dobitnie. Kleszcz ginie wtedy , gdy ugryzie pupila. Substancje zawarte w tabletce natychmiastowo odpowiadają na ugryzienie kleszcza. Tabletki można nabyć u weterynarza, który dostosuje dawkę leku do wielkości i indywidualnych potrzeb psa. Główną zaletą tabletek nad innymi środkami jest to, że na ich działanie nie mają wpływu, kąpiele, strzyżenie, czy czesanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ PODOBNE ARTYKUŁY

Skomentuj wpis